Moja przygoda z bibliofilatelią rozpoczęła się dawno.... o czym przekonałem się kilkadziesiąt lat później. W młodości starałem się łączyć dwie pasje, a mianowicie "upodobanie do ksiąg" i kolekcjonerstwo zwane filatelistyką. Po pierwszych doświadczeniach i pierwszych niepowodzeniach filatelistycznych, doszedłem do wniosku, że jednak moje zainteresowanie książką staje się ważniejszą częścią mojego życia i nabiera powoli cech kolekcjonerstwa. A zatem książka, a nie znaczek pocztowy jest moim - jak sądziłem - przeznaczeniem, wobec czego zainteresowanie książkami stało się bardziej usystematyzowane, a wiedza na ich temat rosła w miarę upływu czasu. Muszę jednak przyznać, że wciąż wiedza ta była chaotyczna i wybiórcza. Pewne uporządkowanie nastąpiło dopiero w latach osiemdziesiątych kiedy zostałem przyjęty w poczet członków Towarzystwa Przyjaciół Książki w Krakowie.
Jak to bywa jednak z kolekcjonerstwem, raz zaszczepione i nie spełnione odkłada się gdzieś we wnętrzu człowieka aby w najmniej oczekiwanym momencie odrodzić się i to przez przypadek. I jak się okazuje przypadki takie mają często zasadniczy wpływ na wybór kierunków działania, a także na wybór zainteresowań. Wielu kolekcjonerów przeżywa tego rodzaju zdarzenia czemuż miałby one ominąć mnie? Filatelistyka, mimo pozoru odejścia od niej, jednak pozostawała gdzieś w głębi duszy, skoro od czasu do czasu wstępowałem do sklepów filatelistycznych ponieważ..... oglądanie znaczków sprawiało mi przyjemność.
W 1979 roku, przy okazji kolejnej wizyty w sklepie filatelistycznym, przeżyłem zdarzenie czyli to coś, co było największym zaskoczeniem, które zaowocowało twórczym zdziwieniem i miało zasadniczy wpływ na wybór tematu kolekcji. Odkryłem mianowicie i to zupełnie niespodziewanie, że na znaczkach pocztowych są... fragmenty książki. A była to strona książki i miniatura ze średniowiecznego modlitewnika. Znaczki oczywiście zakupiłem, za niewielką kwotę, nie przypuszczając, że staną się zaczynem zarówno do zmiany mojego stosunku do filatelistyki jak równocześnie do skierowania uwagi na możliwość łączenia filatelistyki z bibliofilstwem. Do dzisiaj ta seria wydana przez pocztę Szwecji 17 listopada roku 1976 z okazji Świąt Bożego Narodzenia pod tytułem średniowieczne malarstwo książkowe (Mi. 966 - 969) jest motywem moich pokazów zbioru filatelistycznego oraz przypomina początki mojej "bibliofilatelii" wówczas jeszcze tematu nie istniejącego i nie nazwanego.
Znaczki ze wspomnianej serii drukowane w zeszycikach, przedstawiają inicjały z modlitewnika flamandzkiego z ok. 1500 r., oraz miniaturę i stronę modlitewnika austriackiego z XV wieku. Wykonane w technice stalorytu, starannie opracowane graficznie, wielobarwne, rzucały się w oczy i były w tamtych siermiężnych czasach Polski, niemałą atrakcją. Tym większą dla mnie, że dotyczyły… książki.
Zaintrygowany swoim "odkryciem" rozpocząłem poszukiwania, w klaserach z dawnych moich zbiorów, znaczków z motywami książek. Okazało się, że odnalazłem kilkanaście takich znaczków, których dawniej….. nie zauważyłem, a raczej, które nie stanowiły przedmiotu moich zainteresowań. Był to np. znaczek na którym przedstawiono stronę tytułową książki, także znaczek z budynkiem biblioteki. Znalazł się nawet znaczek z exlibrisem. Te "znaleziska" zaczęły mnie coraz bardziej frapować, a owocem tego zainteresowania był pomysł na zbiór filatelistyczny, którego tematem byłaby książka i jej dzieje, a później - bardziej ambitnie - rola książki w cywilizacji.
Już pierwsze próby uściślenia zakresu zbioru natrafiały na poważne problemy. Temat z każdym miesiącem rozszerzał się bowiem przybywało walorów, które związane były z tematem i takich, które wymagały poważnego zastanowienia się nad możliwością czy potrzebą włączenia ich do tematu Tak było z pismem, materiałami piśmiennymi, bibliotekami i tp. Bo jeśli książka to i pismo, jeśli pismo to i materiały piśmienne, jeśli książka to także biblioteki, drukarnie, drukarze. A dalej promocja książki, ludzie związani z książką i tak dalej i dalej. Rodziły się podtematy, które u innych były samodzielnymi tematami. Ktoś podrzucił mi pomysł zwrócenia się do któregoś z klubów filatelistycznych, które zajmują się także filatelistyka tematyczną. Dowiedziałem się, że ten mój temat roboczo nazwany " książka" jest dość popularny ale kolekcjonerzy zajmują się raczej określonymi działami. Były to bowiem zbiory pod tytułem "papier i druk", także "papier, druk, książka i prasa" "Biblia" i inne. Postanowiłem się jednak nie zrażać tymi informacjami i… jakby na przekór wszystkim, przygotowałem pokaz mojego skromnego jeszcze zbioru na spotkaniu Towarzystwa Przyjaciół Książki 15 grudnia 1987 r. Referat bogato ilustrowany przeźroczami pt. "Bibliofilskie marginalia- O inkunabułach, miniaturach, impresorach, typografach i bibliotekach na znaczkach pocztowych" został wysłuchany z wielkim zainteresowaniem i życzliwe przyjęty. Dzięki temu oba kolekcjonerstwa to jest bibliofilstwo i filatelistyka stawały się dla mnie komplementarne. Zdobyta kiedyś wiedza o książce była mi pomocną w budowaniu koncepcji zbioru, a materiał filatelistyczny inspirował do poszukiwań i rozszerzania wiedzy o książce i znaczkach. Powoli znikały moje obawy dotyczące liczebności zbioru znaczków, gdyż materiału filatelistycznego stale przybywało, jeśli tylko dokładniej zacząłem analizować ten materiał no i …rozszerzać zakres tematyczny zbioru. A było to nieuchronne gdyż rodziły się nowe wcześniej nie przewidywane podtematy np. sposób przedstawiania książki na znaczkach pocztowych.
Rozbudowywany zbiór znaczków wymagał zdefiniowania i nadania mu jakiejś nazwy, jakiegoś tytułu. Z wielu propozycji najwłaściwszą wydała się " bibliofilatelia". Etymologia wyrazu przechodziła dwa okresy. W pierwszym, neologizm powstał z połączenia dwóch wyrazów, a mianowicie bibliofil oraz filatelia (z francuskiego philatelie) wyrazu używanego dawniej w Polsce na określenie dzisiejszej filatelistyki. W drugim okresie, wraz z rozwojem i poszerzaniem zakresu tematycznego zbioru, uznałem za bardziej adekwatne bibliofilatelię wywodzić od greckiego biblion (także biblios) oznaczającego zapisaną kartę, później książkę oraz wyrazu filatelia.
Tak powstawała bibliofilatelia. Dzisiaj mianem tym określam wykorzystanie znaczków pocztowych i innych walorów filatelistycznych o treści wiążącej się z książką- w najszerszym tego wyrazu znaczeniu - do tworzenia tematycznej kolekcji filatelistycznej, która obejmuje dzieje książki, historie instytucji i ludzi zasłużonych dla ich rozwoju, przedstawia również inspiracje edukacyjne książki i jej rolę w walce z analfabetyzmem oraz szerzeniu oświaty w szkołach i wiedzy w szkołach wyższych i uniwersytetach.

Wobec znacznej ilości i różnorodności materiału filatelistycznego kolekcję podzieliłem na trzynaście (13) podtematów mogących stanowić samodzielne kolekcje jak to zapisałem na stronie głównej.
Symbolem bibliofilatelii stał się kaganek. Znaczenie symboliczne kagankowi nadał w Polsce Juliusz Słowacki w wierszu pt. Testament mój napisanym w 1839 r. Motyw palącej się lampy oliwnej wykorzystany został na polskich znaczkach pocztowych wydanych w 1927 r. oraz w znaku firmowym wielce zasłużonej dla krzewienia oświaty organizacji pod nazwą Towarzystwa Szkoły Ludowej utworzonej w Krakowie w 1891 r przez poetę i społecznika Adama Asnyka.